3:19
Ktoś wola za oknem pomocy… Na pierwszy rzut oka był to jakiś dzieciak na podwórku.. „pomocy, ratunku, on mnie zabije, napastnik, ludzie ratujcie”. Patrzę delikatnie przez rolety jedna kobieta w bloku po lewej wygląda przez okno, druga w bloku po prawej stoi na balkonie. Myślę pewnie zawołają pomoc jeśli coś widzą bo ja nic. Słychać głos jakiegoś sąsiada pytającego co się dzieje. Trwa takie wołanie o pomoc może dwie minuty. Ania poszła na łóżko karmić małą, a ja dalej stoję przy oknie… I wtedy… Kobieta stojąca na balkonie w bloku po prawej wychyla się (jakby ja coś patrzyła), próbuje dostać się na rusztowanie (remont) i.. leci jak jakiś manekin w dół z 4 piętra lądując na ziemi. To ona wolała pomocy. Leciała z balkonu. Na moich oczach….
05:01
Leżę na łóżku. Przed oczami mam zapętlony obraz spadającej kobiety… To jak… Zacięta taśma. Obraz pojawia się od nowa, od nowa, od nowa…
Dobrze, że Żona tego nie widziała…