Coś strasznego!
Po 16:00 dostałem telefon od mamy, że brat jedzie 90km do szpitala. Ma się pożegnać z córką (13 lat). Prawie od 9 lat walczyła z różnymi (czteroma?) nowotworami…
Wylądowała na OIOM i nie może oddychać, będą ją.. intubować czy coś takiego.
Rozpłakałem się. W pracy. Przy Księgowej i Kierowniczce. Zwolniłem. Uciekłem. Wróciłem do domu. Do dzieci. Do moich rodziców.
Siedzieliśmy tak z 3 godziny, aż zadzwonił mamy telefon. To brat. Wraca z żoną do domu. Sami… Pytam się czy to najgorsze? Przez zaciśnięte gardło powiedział coś, że nie może o tym myśleć i / lub na to patrzeć… Powiedziałem dla rodziców, że nie żyje…
Płakaliśmy jak małe dzieci. Najbardziej mój tata. Wył i szlochał na dywanie jak oszalały… Pół Polski, prawie cała rodzina już wiedziała w czasie krótszym niż 15minut!
Okazało się, że brat nie miał tego na myśli. Żyje, ale… jest w śpiączce farmakologicznej. Żyją za nią maszyny. Mamy żyć „normalnie” i czekać czy się obudzi czy nie…
Nie wiem czy to jest dobra wiadomość, czy tylko odwlekanie nieuniknionego…
Mój brat za to miał wylew, tętniak…
Sąsiadka z piętra 45 lat tętniak, wylew…
Nie wiem co powiedzieć tylko aby wojny nie było, aby PiS nas nie wciągnął.
Sorki czuję lizanie smoka, zbyt dużo nieszczęść i tragedii, zmartwień …
Trzymaj się!
PolubieniePolubione przez 1 osoba